Nie tylko złoty, czyli w jakiej walucie warto trzymać swoje oszczędności

Nie tylko złoty, czyli w jakiej walucie warto trzymać swoje oszczędności Źródło obrazka: © NorGal/fotolia

Choć zdecydowaną większość naszych oszczędności przechowujemy w polskich złotych, to w ostatnim czasie coraz więcej zwolenników zaczęły zdobywać waluty obce. Jak wynika z najnowszych danych NBP, na rachunkach bankowych w euro i dolarach mamy ulokowane już ponad 60 mld zł. A przecież nie są to jedyne waluty obce, w których możemy trzymać swoje „zaskórniaki”.

W naszym tekście przyglądamy się najpopularniejszym walutom obcym, a także radzimy, w które z nich warto ulokować swoje oszczędności.

Polacy ufają złotemu, ale…

Choć Polacy generalnie ufają rodzimej walucie, to jednak - jak pokazuje sondaż firmy badawczej TNS - zaufanie to nie jest powszechne. Z badania wynika, że tylko 44 proc. z nas uważa polskiego złotego za walutę, w której najbezpieczniej jest trzymać swoje oszczędności. Reszta albo nie ma zdania, albo za pewniejsze uważa waluty obce, takie jak euro (15 proc.), dolar amerykański (6 proc.), funt brytyjski oraz frank szwajcarski (4 proc.).

….boją się, co zrobi państwo

Powodów takiego stanu rzeczy może być kilka. Pierwszy to obawa o stabilność instytucjonalną naszego kraju. Innymi słowy – przynajmniej część Polaków boi się, że ich prywatne oszczędności leżące na bankowych kontach mogą zostać zawłaszczone przez rząd. I choć obecnie taki scenariusz jest bardzo mało prawdopodobny, a nasze pieniądze w bankach są w pełni gwarantowane (dowiedz się więcej), to jednak historia pokazuje, że takie ryzyko istnieje. Spójrzmy chociażby na przykład Cypru, gdzie tamtejszy rząd przed kilkoma laty odebrał swoim najbogatszym obywatelom po 10 proc. pieniędzy leżących na ich rachunkach bankowych.

…pamiętają negatywne skutki hiperinflacji

Innym – znacznie bardziej realnym - powodem, który podważa zaufanie do polskiej waluty, jest obawa o jego wartość nabywczą. Duża część z nas pamięta przecież czasy tuż po transformacji gospodarczej z przełomu lat 80 i 90 ubiegłego wieku, kiedy w kraju panowała kilkusetprocentowa inflacja. W praktyce oznaczało to, że polski złoty tracił na wartości właściwie z dnia na dzień - jednego dnia bochenek chleba kosztował, powiedzmy, 20 tys. zł (takie były wówczas ceny), a po miesiącu jego cena rosła do 25 tys. zł (przy praktycznie stałych pensjach). Naturalną reakcją była więc chęć jak najszybszego pozbycia się zwitka banknotów trzymanych w portfelu i ich wymiany na namacalne produkty.

Co prawda dziś zagrożenia wysoką inflacją nie ma (obecnie ceny w Polsce są praktycznie takie same jak pięć lat temu), to jednak pamięć o tym negatywnym zjawisku jest u dużej części Polaków wciąż żywa. A wystarczy do tego chociażby urlopowy wyjazd do Turcji, gdzie ceny rosną w tempie kilkunastu procent rocznie, aby poczuć namiastkę tego, co działo się w naszym kraju przed niespełna trzydziestu laty.

…narzekają na jego dużą zmienność

Sporym problemem, który cyklicznie podkopuje zaufanie do polskiego złotego, jest także brak jego stabilności wobec innych światowych walut. Aby znaleźć tego przykład, nie trzeba wcale daleko sięgać pamięcią. Wystarczy szybki rzut na notowania dolara amerykańskiego, aby zobaczyć, że w ciągu ostatniego miesiąca podrożał on wobec złotego o ponad 10 procent, a straty rodzimego pieniądza w stosunku do innych głównych walut sięgnęły 3-8 procent. Innymi słowy – wyjazd do Stanów Zjednoczonych czy Australii będzie kosztował nas dziś znacznie drożej niż jeszcze w połowie kwietnia.

Zmiany wartości polskiego złotego w stosunku do wybranych walut świata

Waluta

Zmiana wartości w ciągu ostatnich 10 lat

Zmiana wartości w ciągu ostatnich 3 lat

Zmiana wartości w ciągu ostatniego roku

Dolar amerykański

-67%

2%

2%

Euro

-28%

-3%

-2%

Funt brytyjski

-14%

14%

-2%

Frank szwajcarski

-75%

7%

3%

Jen japoński

-60%

-11%

1%

Korona norweska

-7%

5%

-2%

Ale w porównaniu do tego, co dzieje się w czasie kryzysu, to i tak wręcz czysto kosmetyczne zmiany. Przykładowo – w czasie załamania gospodarczego w latach 2008/2009 złoty osłabił się wobec dolara o ponad 70%, a straty wobec franka sięgnęły 60%. Tak duży spadek wartości to nie tylko drogie podróżowanie, ale również skokowy wzrost rat, które spłacają obecnie posiadacze kredytów hipotecznych we frankach.

Stabilny jak dolar

Powyższe czynniki powodują, że wiele osób preferuje oszczędzanie w walutach obcych (i to najlepiej trzymane gdzieś w prywatnym sejfie lub zagranicznym banku) zamiast w złotych. Dla dużej części z nich pierwszym wyborem staje się amerykański dolar. Dzieje się tak mimo nieustającej krytyki wobec rządu Stanów Zjednoczonych, któremu zarzuca się chociażby psucie swojej waluty poprzez jej zmasowany „druk” (miał miejsce w latach 2010-2015) czy też za odejście w 1973 roku od systemu opartego na parytecie złota.

Szybki rzut na dane MFW i WTO potwierdza jednak, że wobec dolara nie ma aktualnie żadnej realnej alternatywy. Aż 63% wszystkich światowych rezerw przechowywane jest właśnie w tej walucie, a jeśli chodzi o handel, to niemal co druga transakcja odbywa się przy udziale dolara. Dominującą rolę amerykańskiego pieniądza pokazują także dane serwisu Investopedia. Wynika z nich, że amerykański pieniądz cieszy się tak dużą popularnością, że wiele państw uczyniło go swoją oficjalną walutą urzędową. I nie chodzi tu jedynie o małe terytoria zależne od Stanów Zjednoczonych, ale również o duże niepodległe państwa, takie jak Ekwador, Salvador czy Zimbabwe. Innymi słowy – obywatele tych państw posługują się dokładnie tymi samymi banknotami i monetami, które na co dzień w portfelach trzymają Amerykanie.

Na świecie nie ma też drugiej takiej waluty, której kurs w długim horyzoncie czasowym byłby tak stabilny. Aktualna wartość tzw. Indeksu Dolara jest dziś niemal identyczna jak 20-30 lat temu, a maksymalne odchylenia od średniej obserwowane w tym czasie to raptem kilkanaście procent. Dla porównania w tym samym czasie zmienność złotego liczona była w setkach procent. Gdyby więc porównać polską walutę do małej łupinki kołyszącej się po morzu, dolar byłby olbrzymim tankowcem, którego żadne gospodarcze fale nie są w stanie wywrócić.

Euro drugim wyborem

Drugą najważniejszą walutą w globalnej ekonomii jest euro. Pieniądz emitowany przez Europejski Bank Centralny posiada kilkudziesięcioprocentowy udział w światowym handlu oraz globalnych rezerwach walutowych. I podobnie jak dolar cieszy się sporym zaufaniem zarówno samych obywateli, jak i rządów poszczególnych państw (choć i tu można się spotkać z dość częstymi zarzutami o jego „psucie”).

Żeby nie być gołosłownym – oprócz 19 państw tworzących strefę euro walutę tę przyjęło z własnej woli jeszcze przynajmniej 6 innych krajów, takich jak Czarnogóra, Kosowo czy Andora. Kilkadziesiąt innych, w tym min. Bułgaria, zdecydowało się natomiast na sztywne powiązanie swojej waluty z kursem euro.

Franki, korony, funty

Osoby szukające bezpiecznej przystani dla swoich oszczędności powinny rozważyć jeszcze kilka innych walut. Wśród nich na czoło wybija się norweska korona. Co prawda jej udział w światowym handlu jest znikomy, jednak tamtejszy system walutowy uważany jest za jeden z najstabilniejszych i najbardziej płynnych na świecie. Duża w tym zasługa ogromnych przychodów ze sprzedaży ropy naftowej, dzięki której tamtejszy rząd nie ma najmniejszych problemów z obsługą swojego zadłużenia, a lokalne banki wręcz narzekają na nadmiar gotówki.

Podobnie sprawa ma się również z frankami szwajcarskimi oraz w nieco mniejszym stopniu dolarami australijskimi i kanadyjskimi. Jeśli tylko na świecie wydarzy się coś niepokojącego – natychmiast widoczne jest to we wzroście ich wartości.

Eksperci związani z rynkami finansowymi za stabilne uważają również takie waluty jak dolary Hongkongu i Singapuru oraz szwedzką koronę. W ostatnim czasie znacznie gorszą passę mają natomiast japoński jen oraz brytyjski funt. Pierwsza z walut sporo straciła w wyniku masowego „druku” pieniądza prowadzonego przez tamtejszy rząd (relatywnie była to największa tego typu operacja na świecie). Natomiast funtowi mocno oberwało się po przegranym referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Naszym zdaniem

W tekście zaprezentowaliśmy grupę walut, które naszym zdaniem najlepiej nadają się do ulokowania w nich swoich oszczędności. Jako podstawowe wskazaliśmy euro i dolara amerykańskiego, ale takich „bezpiecznych przystani” jest na świecie więcej. Jednak to, którą z nich ostatecznie wybierzesz, pozostawiamy już Tobie. A może w ogóle nie należysz do grona zwolenników papierowego pieniądza i zamiast niego wolisz trzymać swój majątek w metalach szlachetnych, nieruchomościach czy jeszcze w inny sposób? Jesteśmy ciekawi Twojej opinii na temat tego, który sposób lokowania oszczędności jest najbezpieczniejszy, zatem zachęcamy do komentowania.

Powyższy artykuł nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej lub czynności doradztwa inwestycyjnego w rozumieniu (art.42 ust. 1 i art.76) Ustawy z dnia 29 lipca 2005r. o doradztwie inwestycyjnym (Dz.U. 2005 nr 183 poz. 1538 z późn.zm.).

Z ostatniej chwili

Pominęliśmy coś ważnego? Napisz do nas!

Wiadomości

Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie z serwisu oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Więcej szczegółów w polityce prywatności.