Rodzinne poznawanie finansów, czyli jak i dlaczego rozmawiać z dzieckiem o pieniądzach?

Rodzinne poznawanie finansów, czyli jak i dlaczego rozmawiać z dzieckiem o pieniądzach? Źródło obrazka: © DavidPrado / Fotolia

Mamo, czemu nie możesz wyjąć więcej pieniędzy z tej ściany? Tato, z czego i gdzie robisz te przelewy, czemu nigdy ich nie widziałem? Co jedzą odsetki, że czasem szybciej rosną, też bym tak chciała? Te naiwnie brzmiące pytania przestaną Cię śmieszyć, gdy usłyszysz je od swojego dziecka i staniesz przed koniecznością udzielenia na nie odpowiedzi.

Narodziny dziecka skłaniają do zastanowienia się nad jego przyszłością. Niektórzy rodzice czy krewni od razu mobilizują się do oszczędzania, by zapewnić dziecku lepszy start w dorosłe życie. Inni odkładają to na później. Jeszcze inni nigdy się do tego nie zmobilizują.

Co zrozumie kilkulatek?

Podobnie jest z decyzją o przekazywaniu dziecku informacji na temat finansów. Pewnie wielu z Was nie czuje się w tej dziedzinie „ekspertami” i unika rozmów z pociechami na ten temat. To błąd.

Co prawda maluch nie bardzo kojarzy, po co rodzice chodzą „do pracy”, ale przedszkolak już wie, że za swoją pracę rodzice dostają pieniądze i korzystają z nich podczas zakupów; że musi im wystarczyć pieniędzy na opłacenie rachunków, zakup żywności i ubrań oraz inne wydatki.

Pierwszoklasiści są w stanie pojąć zasady gospodarowania domowym budżetem, można ich skłonić do odkładania otrzymywanych od krewnych kwot na większy zakup. Dlatego w tym wieku można już zacząć wypłacać dziecku kieszonkowe i uczyć je gospodarowania swoimi finansami.

Sprawdzona metoda naszych rodziców

Przed laty nauka zarządzania domowym budżetem była łatwiejsza. Rodzice przynosili pieniądze do domu, w wielu rodzinach były one rozkładane do kopert z napisami „jedzenie”, „opłaty”, „ubrania” czy „przyjemności” i można było obserwować, jak z tej ostatniej koperty są przekładane do innych, gdy zabrakło w nich pieniędzy.

Dziś można się też pokusić o coś takiego w jednym, może w dwóch czy trzech miesiącach, by fizycznie pokazać dziecku, że są różne grupy wydatków, że są te najpilniejsze, obowiązkowe i te, z których można zrezygnować.

Rozmowa z dzieckiem o pieniądzach

Niezależnie od wieku dzieci są uważnymi słuchaczami i obserwatorami. Zdobyta w ten sposób wiedza buduje ich rozumienie świata. Nie można więc izolować maluchów od rozmów o finansach, bo ukształtuje to w ich głowach niepełny obraz rzeczywistości.

Ciągłe dyskusje o pieniądzach też nie są wskazane, mogą zrodzić u dziecka wrażenie, że liczy się tylko kasa, wywołać obawy, co się stanie, gdy nie będzie pieniędzy. Trzeba zachować równowagę. Udział dziecka w rodzinnym planowaniu wydatków, np. na wakacyjny wyjazd, zakup komputera czy roweru albo remont mieszkania, jest jak najbardziej wskazany.

Wspólne rozmowy o domowym budżecie, proste, dostosowane do percepcji dziecka odpowiedzi nie tylko zaspakajają jego ciekawość, ale mogą też rozbudzić zainteresowania, zrodzić kolejne pytania. Tego pewnie się boicie. Opracowany przez nas zestaw artykułów ma Wam pomóc w przygotowaniu się do takich rozmów, odpowiedzieć na wiele Waszych wątpliwości.

Odkrywanie tajemnic świata finansów

Szukanie odpowiedzi na pytanie zadane przez dziecko może stać się wstępem do wspólnego poznawania świata finansów. Wy możecie być przewodnikami po „tradycyjnej” bankowości, a nastolatek może Was wprowadzić w świat nowinek technologicznych dostępnych we współczesnej bankowości i odkryć dla Was wiele przydatnych funkcjonalności aplikacji mobilnych. Dzięki temu dowiecie się, jak szybko i łatwo można zapłacić Google Pay lub Apple Pay albo poznacie możliwości Blika.

Historia bankomatu

Nie wierzycie, że świat finansów może być ciekawy? Przekonajmy się na przykładzie bankomatu.

Powiecie: cóż może być ciekawego w bankomacie? Z pozoru nic, ot maszyna, do której ktoś wkłada pieniądze, a Wy je wypłacacie. Ale czy wiecie, że bankomat został wymyślony już w 1939 r.? Pierwszy egzemplarz zbudowano dopiero w 1960 r. dla City Bank of New York. Na dodatek sprawiał wiele kłopotów i po pół roku zdemontowano go. Kolejny egzemplarz pojawił się dopiero w 1967 r. w oddziale Barclays Bank w Londynie. Chcąc z niego skorzystać, należało kupić w banku specjalną papierową kartę, która pozostawała w urządzeniu po pobraniu pieniędzy.

Twórca tego urządzenia myślał o zastosowaniu 6-cyfrowego kodu dostępu. Żona przekonała go, że tylu cyfr nie zapamięta, że maksymalnie może ich być tylko 4.

Możecie sobie wyobrazić, wiedząc, że dziś na świecie jest kilka milionów bankomatów i są inne sposoby zdobycia pieniędzy (np. cashback), że pod koniec lat 60. minionego stulecia na całym świecie było tylko 787 bankomatów (z tego 595 w Wielkiej Brytanii)? W Polsce pierwszy bankomat pojawił się dopiero w połowie lat 80. XX wieku.

To tylko jeden przykład. Uświadamiając dziecku, że pieniądze ze ściany nie są dostępne w dowolnej ilości, że związane są z pracą rodziców, możecie wspólnie odkryć wiele ciekawostek i poznać przydatne informacje, np. co zrobić, gdy bankomat zatrzyma kartę albo wyda zbyt mało pieniędzy.

Skąd macie pieniądze?

To chyba podstawowe pytanie finansowe nurtujące dziecko. Sformułowane może być różnie, ale zawsze odpowiedź na nie jest trudna. Można odpowiedzieć dziecku, że trzeba mieć konto w banku, że dzięki temu otrzyma się kartę bankomatową, która pozwala wypłacić pieniądze z bankomatu. No tak, ale wciąż nie wiem, od kogo i dlaczego dostaliście pieniądze. Ja dostaję kasę od babci, jak ją przytulę lub mam dobre świadectwo – odpowie dzieciak.

W tym momencie wypadałoby powiedzieć dziecku w prosty sposób o funkcji płatniczej pieniądza. Na przykład coś takiego: Pieniądz jest powszechnie przyjętym sposobem wynagrodzenia kogoś za wykonaną czynność (np. pomalowanie mieszkania, naprawę samochodu, udzielenie korepetycji), wyprodukowanie rzeczy (np. chleba, mebli, podręcznika). Każdy, kto wykonuje jakąś czynność otrzymuje za nią pieniądze. Trafiają one na jego konto w banku i może on z nimi zrobić, co tylko chce. Może je wykorzystać na zakupy – jedzenia, ubrania, zapłatę za przyjemności (np. kino, basen, wycieczki), uregulowanie płatności (np. czynsz za mieszkania, opłata za prąd czy gaz, opłata za telewizję kablową). Może je też odłożyć na później, czyli zaoszczędzić. Musisz wiedzieć, że nie można wyjąć z bankomatu więcej pieniędzy, niż się ich zgromadziło na koncie. Nie można ich też otrzymać więcej w okienku kasowym.

Znaczenie kieszonkowego

Tyle dziecku wystarczy, nie musicie mu opowiadać o kredytach, inwestycjach, itp. Możecie za to przejść do tematu kieszonkowego. Zaproponować mu, że za udział w domowych czynnościach, np. drobne zakupy, wynoszenie śmieci, pomoc w kuchni, opiekę nad młodszym rodzeństwem, będzie otrzymywało co miesiąc określoną kwotę i otrzymane pieniądze będzie mogło wydać według własnego uznania.

Dzięki temu Wasza pociecha dowie się, że pieniądze nie tylko nie spadają z nieba, ale że trzeba je rozsądnie wydawać. Dziecko szybko nauczy się, że wydając całe kieszonkowe w pierwszych dniach miesiąca, później nie będzie już miało za co dokonać zakupów. Odpowiednio motywowane zacznie rozumieć, że odkładając drobne kwoty przez kilka tygodni czy miesięcy, będzie mogło sobie kupić wymarzoną większą zabawkę.

Ważne, by konsekwentnie trzymać się ustalonych zasad. Tak, jak umowa o pracę mówi o terminie wypłaty wynagrodzenia oraz o prawach oraz obowiązkach pracownika i pracodawcy, tak i w rodzinie musicie ustalić, kiedy dziecko otrzyma kieszonkowe (nie ulegajcie prośbom o wcześniejszą wypłatę) oraz jakie wydatki pokrywacie z domowego budżetu, a za co dziecko płaci z kieszonkowego.

Zdania psychologów na temat tego, czy wypłatę kieszonkowego uzależniać od zachowania dziecka, wyników w nauce i innych czynników, są podzielone. Naszym zdaniem, warto przyjąć zasadę obowiązującą w dorosłym świecie – ustalić kwotę kieszonkowego adekwatną do możliwości domowego budżetu i oczekiwań wobec dziecka i określić, co może być podstawą do wypłacenia premii. Wszak z taką sytuacją spotka się później, podejmując pracę. Dobrym pomysłem będzie również ustalenie, w jakiej sytuacji kieszonkowe może jednak nie być wypłacone (np. utrata pracy przez rodziców, nadzwyczajne wydatki) i czy będzie ono jakoś „wyrównane”, gdy sytuacja w domowym budżecie powróci do normy.

Zachowanie, nie gadanie

Powróćmy do stwierdzenia, że dzieci są uważnymi obserwatorami. Wielu specjalistów zajmujących się edukacją przekonuje, że od słów ważniejsze są czyny, postawa prezentowana przez rodziców. Jeśli będziecie rozrzutni, będziecie ulegali pokusom promocji i trudno Wam będzie spiąć domowy budżet, to nie na wiele zda się zachęcanie przez Was dziecka do oszczędzania i odpowiedzialnego gospodarowania kieszonkowym.

Inna sytuacja: dziecko dopomina się o lody czy zabawkę, odpowiadacie, że nie macie pieniędzy, a za chwilę kupujecie dla siebie kawę czy papierosy. Dziecko zacznie podejrzewać, że w każdej innej sytuacji, gdy narzekacie na kłopoty finansowe, to tylko taka „ściema”, a w rzeczywistości gdzieś macie „ukryte” pieniądze.

A co, jeśli popadliście w tarapaty finansowe… Trzeba umieć otwarcie się do tego przyznać przed dzieckiem, wytłumaczyć, co zrobiliście źle, jakie są tego konsekwencje.

Unikając rozmów z dzieckiem o domowych finansach, możecie wyrobić w nim przekonanie, że pieniądze to wstydliwa rzecz, co w przyszłości utrudni mu ocenę własnej wartości, rozmowę z szefem o podwyżce. Z kolei nieustanne rozmowy o zarabianiu coraz większych kwot, dyskusje o tym, kto jaką kupił ostatnio wypasioną furę albo na jakie egzotyczne wakacje pojechał, mogą wykształcić w nim przekonanie, że żyje się tylko dla pieniędzy, że bogacenie się to podstawowy cel życia.

Ważne jest też, jak reagujecie na osoby gorzej ubrane, czy zazdrościcie tym jeżdżącym lepszym samochodem, co robicie, gdy dzieciak domaga się podczas zakupów kolejnej zabawki czy większej ilości słodyczy.

Nic na siłę

Pamiętajcie, że niczego nie można robić na siłę. Wam może zależeć na wykształceniu w dziecku odpowiednich postaw, umiejętności gospodarowania swoim budżetem, ale ono może nie być jeszcze na to gotowe, może być dopiero na etapie fascynacji samą możliwością wydawania kieszonkowego. Dając mu dobry przykład, rozmawiając z nim o domowym budżecie, ukształtujecie w nim z czasem zmianę postawy.

Tak więc decyzja o założeniu dziecku konta, daniu mu do ręki karty płatniczej jest kwestią bardzo indywidualną. Warto być przygotowanym na jej podjęcie, mieć rozpoznanie w ofercie kont dla najmłodszych i potrafić rozmawiać z pociechą o możliwościach, jakie daje świadome korzystanie z produktów bankowych, ale i o zagrożeniach związanych z bankowością elektroniczną.

Rodzinna edukacja

Nie ma co liczyć, że pomoże nam w tym przedszkole czy szkoła. Nie ma spójnego, atrakcyjnego dla najmłodszych systemu edukacji finansowej. Tylko niektóre placówki realizują, we współpracy z różnymi stowarzyszeniami czy fundacjami, autorskie programy edukacyjne.

Sięgnijcie po nasze teksty, zagrajcie w rodzinnym gronie w jedną z licznych finansowych gier planszowych, odkładajcie resztę z zakupów na jakiś wspólnie ustalony cel. Umiejętność poruszania się w świecie finansów jest dziś większym „bogactwem” niż wiele z wyuczonych w szkole na pamięć regułek i definicji. Postarajcie się, by Wasze dziecko wyruszyło w życie z takim „bogactwem”. Chętnie Wam w tym pomożemy.

Z ostatniej chwili

Pominęliśmy coś ważnego? Napisz do nas!

Wiadomości

Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie z serwisu oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Więcej szczegółów w polityce prywatności.