Konta i promocje bankowe – Najlepszekonto.pl

My analizujemy konta bankowe. Ty je wybierasz.

Konta i promocje bankowe – Najlepszekonto.pl

„Poduszka finansowa” – co to takiego i jakie daje korzyści

Cykl: Porady dla oszczędzających

„Poduszka finansowa” – co to takiego i jakie daje korzyści
Źródło: © Tobias Kaltenbach/ Fotolia

Choć nie jest delikatna, miękka i przyjemna w dotyku, to jednak pozwoli Ci spać spokojnie i wstawać wypoczętym. Mowa o „poduszce finansowej”, czyli oszczędnościach dzięki którym spokojnie przejdziesz przez kłopoty zdrowotne uniemożliwiające pracę zarobkową, pokryjesz nieoczekiwane wydatki czy „załatasz” dziury w domowym budżecie po utracie dochodów. O tym, jak duża powinna być „poduszka finansowa” i jak ją stworzyć, dowiesz się z naszego tekstu.

Prowadzone od wielu lat różne badania nieustannie pokazują, że Polacy nie mają wielkich rezerw finansowych. Wielu z nas wydaje wszystkie zarobione pieniądze, część musi pożyczać różne kwoty, by przeżyć do kolejnej wypłaty. Może to nieco dziwić, skoro od kilku lat spada bezrobocie, rosną zarobki, a inflacja oscyluje wokół 2%. Na dodatek są różne programy socjalne stworzone przez rząd.

Abstrakcyjne pojęcia

Tłumacząc tę sytuację, ekonomiści zwracają uwagę, że część osób mogła jeszcze nie wyjść z kłopotów finansowych, w jakie wpadła w czasie kryzysu zapoczątkowanego w 2009 r. Wielu zauważa też, że bardzo wielu Polaków nie potrafi racjonalnie gospodarować pieniędzmi. Równowaga budżetowa, ustalenie priorytetu wydatków, gromadzenie oszczędności „na czarną godzinę”, oszczędzanie na emeryturę, to niestety dla wielu z nas pojęcia abstrakcyjne.

Wielu z nas obce jest myślenie o mogących nadejść gorszych czasach, niższych zarobkach, ewentualnych kłopotach zdrowotnych. Przeciętny Kowalski raczej nie martwi się o przyszłość. Przecież jakoś to będzie, czarna godzina nie musi nadejść, byle do pierwszego.

Można odnieść wrażenie, że wciąż jeszcze jesteśmy zachłyśnięci możliwościami, jakie dają pełne półki w sklepach i rosnące zarobki. Kupić nowszy telewizor, wymienić samochód na lepszy, pojechać na atrakcyjną wycieczkę – oto priorytety.

A oszczędności…? - zapytamy nieśmiało. Po co nam one? Lepiej żyć chwilą, bo życie tak krótko trwa - odpowie wielu.

Mądrość nakazuje oszczędzać

Do braku podstawowej wiedzy ekonomicznej i nawyku oszczędzania dokłada się jeszcze niekorzystna sytuacja na rynku depozytów. Utrzymujące się od dłuższego czasu niskie stopy procentowe sprawiają, że oprocentowanie oferowane przez większość banków na lokatach terminowych czy kontach oszczędnościowych zbliżone jest do inflacji, co, po uwzględnieniu „podatku Belki”, sprawia, że pieniądze realnie tracą na wartości.

Co prawda część banków prowadzi akcje zachęcające do oszczędzania, oferuje podwyższone oprocentowanie dla „nowych środków”, premiuje nim systematyczne wpłaty czy stara się uświadamiać znaczenie posiadania oszczędności, ale nie przynosi to wielkich rezultatów.

Jak pokazują publikowane cyklicznie dane NBP, ogólna suma oszczędności Polaków rośnie. Około połowa z nich trzymana jest w gotówce, na rachunkach bankowych lub lokatach. Niskie oprocentowanie lokat nie stanowi zachęty do pomnażania posiadanych środków. Są one chętnie wykorzystywane na bieżące zakupy. Łatwo po nie sięgnąć, będąc kuszonym „promocjami”, „wyprzedażami”, „czyszczeniem magazynów” i innymi akcjami specjalnymi.

Deklaracje sobie, działania sobie

Takie konsumpcyjne podejście „kłóci się” z wynikami badania „Zabezpieczenie finansowe Polaków” przeprowadzonego w 2013 r. na zlecenie Banku Millennium. Aż 75% respondentów stwierdziło wówczas, że dla poczucia bezpieczeństwa finansowego konieczne jest posiadanie oszczędności w wysokości 3 miesięcznych pensji. Fakt posiadania takiej „poduszki finansowej” zadeklarowała jedynie jedna trzecia pytanych. Aż 37% ankietowanych stwierdziło, że nie posiada żadnych oszczędności. Zaskakujące, że udział w tej grupie osób pracujących i bezrobotnych rozkładał się mniej więcej po równo.

Chęć oszczędzania min. 10% swoich dochodów (poziom uznawany przez ekspertów za minimum) deklarowało ponad 70% badanych, ale rzeczywiście robiło to zaledwie ok. 33%. Inni twierdzili, że nie mają takiej możliwości i oszczędzają po prostu mniej. 9% pytanych wcale nie oszczędzało.

Na rozmijanie się deklaracji z rzeczywistymi działaniami wskazują odpowiedzi na pytanie, w którym należało dokończyć zdanie: Ludzie oszczędzają, bo kieruje nimi…. Blisko 60 proc. zapytanych wybrało odpowiedź „rozsądek”. Na dodatek co drugi z ankietowanych uznał, że niskie zarobki nie są przeszkodą w odkładaniu pieniędzy, choćby niewielkich sum. Natomiast na kolejne pytanie, dotyczące rzeczywistych działań, niemal 40 proc. respondentów stwierdziło, że brak im konsekwencji w oszczędzaniu i nie odkładają wcale pieniędzy.

Najpierw oszczędzaj, potem wydawaj

Przytoczone dane wskazują na priorytety, jakimi się kierujemy: obowiązkowe wydatki (opłaty, żywność, itp.) – przyjemności – oszczędności. W efekcie nasze rezerwy finansowe rosną, gdy zostaną nam jakieś środki po obowiązkowych wydatkach lub pojawią się dodatkowe dochody.

Tymczasem Warren Buffet, amerykański miliarder uznawany za legendę inwestowania, preferuje zupełnie odmienną hierarchię – najpierw inwestowanie/oszczędzanie, potem obowiązkowe wydatki, a dopiero na samym końcu, z tego co zostanie, finansowanie przyjemności.

Przyznacie, że to dość interesujące podejście, zupełnie burzące dotychczasowe myślenie wielu z nas o priorytetach finansowych. Może być tym bardziej skuteczne, gdy uznamy oszczędzanie w każdym miesiącu za „super zobowiązanie” mające pierwszeństwo przed innymi wydatkami. Zdaniem części psychologów, tylko w ten sposób można uniknąć pokusy zakupów impulsowych czy fundowania sobie „przyjemności”.

Zapłać sobie, zanim zapłacisz innym

Powyższe słowa bywają nazywane „złotą zasadą finansów osobistych”. Są kwintesencją tego, że oszczędności mają pierwszeństwo przed wydatkami. Chcąc być w zgodzie z tą zasadą, pierwszy przelew w miesiącu po otrzymaniu wynagrodzenia powinien być transferem uzgodnionej z samym sobą sumy na konto oszczędnościowe, na zakup jednostek funduszy inwestycyjnych czy inną formę oszczędzania. Dopiero później powinien przyjść czas na opłacenie czynszu, prądu, gazu, telefonu i innych zobowiązań. O przyjemnościach można pomyśleć w chwili, gdy coś jeszcze zostanie na koncie.

Takie podejście ponoć mocniej motywuje do podnoszenia kwalifikacji, rozglądania się za lepszą pracą czy lepszej samoorganizacji.

Zapas przynajmniej na 3 miesiące

Jeśli zgodzimy się, że posiadanie pewnego „zapasu” środków finansowych to konieczność, od razu pojawi się pytanie, jak wysoka powinna być ta rezerwa. Ekonomiści są zgodni, że absolutne minimum to przynajmniej trzykrotność miesięcznych dochodów. Dobrze, by oszczędności pozwoliły na spokojne przeżycie pół roku, a sytuacja idealna to jeszcze dłuższy okres. Im jest on dłuższy, tym mniejsza presja i większy komfort psychiczny przy pokonywaniu kłopotów finansowych czy szukaniu nowej pracy.

Jak stworzyć „poduszkę finansową”?

Pierwszy krok to wspomniana wyżej zmiana priorytetów – najpierw odkładajmy na „czarną godzinę”, potem regulujmy wszelkie zobowiązania i wydatki, dopiero na końcu fundujmy sobie przyjemności.

Regularne działania

Wiąże się to z wyrobieniem nawyku regularnego oszczędzania i odkładania choćby niewielkich kwot. Można to zrobić w prosty sposób, ustanawiając zlecenie stałe ze swojego rachunku. Dobrym sposobem na przekonanie się o sile małych kwot jest też odkładanie na specjalne konto oszczędnościowe „resztek” z dokonywanych bezgotówkowo transakcji. Dzieje się to w sposób zupełnie dla nas niezauważalny, a na koniec miesiąca okaże się, że zaoszczędziliśmy kilkadziesiąt złotych czy nawet więcej. Mechanizm automatycznego oszczędzania szerzej omówiliśmy w tym tekście.

Rozsądne oszczędzanie

Kolejne działanie to zmuszenie odłożonych pieniędzy do „rozmnażania się”. Trzeba to zrobić rozsądnie. Najbezpieczniejsza forma to oczywiście lokaty czy obligacje Skarbu Państwa.

W przypadku tych pierwszych trzeba szukać depozytów, które pozwalają przynajmniej zachować realną wartość pieniądza. W uproszczeniu oznacza to, że po uwzględnieniu inflacji i podatku Belki za pewien czas za posiadaną sumę można będzie kupić te same rzeczy.

Wybór obligacji skarbowych oferowanych przez Ministerstwo Finansów sprowadza się do określenia czasu, na jaki chcemy ulokować w nich swoje pieniądze. Możliwe okresy wahają się od 3 miesięcy do 12 lat, a oprocentowanie zbliżone jest do tego na lokatach. Warto wiedzieć, że w przypadku obligacji wieloletnich, należne odsetki wypłacane są co kilka miesięcy w postaci “kuponów odsetkowych”.

Więcej informacji o różnicach między tymi produktami znajdziesz w naszym artykule.

W wyborze najkorzystniejszych lokat pomoże Ci nasz ranking. Tym, którzy nie chcą „zamrażać” pieniędzy na pewien czas, podpowiadamy konta oszczędnościowe. Analizując nasze zestawienie najlepszych rachunków tego typu, zobaczysz, że są „perełki” oferujące bardzo atrakcyjne oprocentowanie.

Szerokie omówienie możliwości oszczędzania długoterminowego znajdziesz z kolei w tym tekście.

Inwestowanie dla bardziej zaawansowanych

Inna formą pomnażania oszczędności mogą być fundusze inwestycyjne czy zakup akcji. To już działania dla osób, które choć trochę interesują się rynkiem finansowym, rozumieją różnice między różnego rodzaju funduszami i mają świadomość, że szansa na wyższe zyski wiąże się z większym ryzykiem utraty części zgromadzonego kapitału.

Przy tego typu instrumentach finansowych okres inwestycji powinien wynosić min. 2-3 lata.

O inwestowaniu w obligacje wyemitowane przez różne podmioty pisaliśmy tutaj.

Oszczędzanie na emeryturę

Zupełnie osobną kwestią jest oszczędzanie z myślą o emeryturze. Te z ZUS będą stanowiły znikomą część obecnych zarobków każdego z nas. Trzeba więc pomyśleć samemu o zgromadzeniu dodatkowych środków, które pozwolą godnie przeżyć „jesień życia”. Jedną z możliwości są Indywidualne Konta Emerytalne i Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego. Różnica, w dużym uproszczeniu, sprowadza się do nieco innych zasad pomnażania pieniędzy i korzystania ze zwolnienia z podatku od zysków kapitałowych.

Szczegółowe omówienie obu możliwości znajdziesz w naszym tekście pt: „IKE i IKZE – alternatywa dla groszowej emerytury z ZUS”.

Pracownicze Plany Kapitałowe

To zupełnie nowa możliwość, która pojawi się w połowie 2019 r. i stopniowo będzie obejmowała coraz więcej zatrudnionych.

Gromadzone z myślą o emeryturze pieniądze będą pochodziły od samych pracowników (będzie im potrącane 2% wynagrodzenia brutto) oraz od pracodawców (minimum 1,5%) i budżetu państwa (240 zł rocznie), czyli od nas wszystkich – podatników. „Na start” każdy uczestnik PPK otrzyma na swoje konto 250 zł z budżetu państwa. Zbierane w ten sposób pieniądze będą trafiały do specjalnych funduszy, które będą inwestowały je w akcje i obligacje.

Środki będą dostępne w każdej chwili, ale ich wypłata będzie się wiązała z koniecznością zapłacenia „podatku Belki”. Uniknięcie go możliwe będzie tylko w jednym wypadku – podjęciu decyzji o skorzystaniu z pieniędzy po ukończeniu 60 r.ż. i na dodatek tylko w przypadku, gdy będą one wypłacane w ratach przez 10 lat.

Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz

Z pewnością znasz przytoczone powiedzenie. Tak, tylko od Ciebie zależy, jak dużą i wygodną „poduszkę finansową” stworzysz dla siebie. Nie musi się to wcale wiązać z wielkimi wyrzeczeniami i zmianami w życiu. Wystarczy przestawienie priorytetów i uznanie, że własne bezpieczeństwo finansowe jest ważniejsze od przyjemności. Przyda się też konsekwencja w działaniu oraz podstawowe zainteresowanie sytuacją na rynku finansowym. Zachęcamy do śledzenia naszych portali. Na bieżąco informujemy w nich o najciekawszych ofertach dotyczących oszczędzania i przedstawiamy informacje, które mogą być Ci pomocne przy podejmowaniu trafnych decyzji finansowych.

Komentarze