Co przyniesie rok 2019 w polskiej bankowości?

Co przyniesie rok 2019 w polskiej bankowości?

Przełom roku to zwyczajowy okres wszelkiego rodzaju prognoz i postanowień. Jeśli chodzi o nasze postanowienia – to obiecaliśmy sobie monitorować rynek kont bankowych równie uważnie, co dotychczas. A jeśli chodzi o prognozy, to zrobiliśmy redakcyjną burzę mózgów na temat tego, co wydarzy się w 2019 roku, a jej efekty zaprezentowaliśmy w tekście.

Przy każdym prognozowanym zdarzeniu postawiliśmy jasno sprecyzowaną tezę, wskazując jednocześnie poziom prawdopodobieństwa jej realizacji. Dzięki temu po fakcie łatwiej będzie można ocenić naszą skuteczność.

Coraz mniej banków na rynku

Nie trzeba być Nostradamusem, aby z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że na koniec grudnia 2019 roku w Polsce działać będzie znacznie mniej banków niż dotychczas. W tym momencie przesądzone jest, że w ciągu najbliższych miesięcy z rynku znikną takie marki jak: Lion’s Bank, Raiffeisen Polbank oraz eurobank.

Stopniowe wycofywanie pierwszej z nich już kilka miesięcy temu zapowiedział zarząd Idea Banku (to on jest jej właścicielem).

Podobnie stanie się z Raiffeisen Polbankiem, który od niedawna jest częścią grupy kapitałowej BGŻ BNP Paribas. Charakterystyczne żółto-czarne logo Raiffeisena ma być obecne jeszcze do jesieni. Później – według zapowiedzi nowego właściciela – bank zmieni barwy na biało-zielone.

Jesienią z rynku zniknąć ma także marka eurobank. W tym przypadku jest to efekt niedawnej transakcji pomiędzy francuskim Societe Generale a samym Bankiem Millennium, który na zakup eurobanku zdecydował się wyłożyć blisko 2 mld zł (dowiedz się więcej)

Kiedy do wymienionych „pewniaków” doda się zniknięcie z rynku marki Orange Finanse (została wycofana z dniem 1 stycznia), a także potencjalne zmiany właścicielskie w innych bankach (m.in. fuzja Idea Banku z Getin Bankiem czy możliwe połączenie Pekao z Alior Bankiem), nasza prognoza o kurczącej się licznie banków stanie się niemal w 100% prawdopodobna.

Napisaliśmy jednak “niemal”, a nie “na pewno”, gdyż jak to nieraz bywa – czasami rzeczy przybierają inny od oczekiwanego obrót. W końcu nikt nikomu nie broni wejść na polski rynek i stanąć w szranki z obecnymi już na nim bankami. Niedawny przykład to estoński InBank, który od 2017 roku oferuje w naszym kraju lokaty i kredyty. A w przyszłości takich debiutantów może być jeszcze kilku - możliwe, że ze swoją bankową filią nad Wisła wystartuje Revolut (w Krakowie ma już centrum informatyczne), a w zamian marki Orange Finanse pojawi się ktoś nowy.

Pomijając powyższe dywagacje - przewidujemy, że na koniec 2019 roku w Polsce funkcjonować będzie mniej niż 18 banków komercyjnych świadczących usługi dla klientów indywidualnych (dla porównania na koniec 2010 roku nad Wisłą działało ponad 30 takich banków).

Prawdopodobieństwo scenariusza: 99%

Coraz łatwiejszy wybór produktów

Choć z jednej strony konsolidacja sektora oznacza, że bankom łatwiej będzie dyktować wysokie ceny za swoje usługi, to z drugiej strony jest to dla klientów spore ułatwienie.

Dostępne badania pokazują bowiem, że człowiek nie jest ewolucyjnie przystosowany do analizy dużej liczby zmiennych. Mózgi większości z nas zaczynają „gubić” się, jeśli muszą zestawić ze sobą zaledwie kilka różnego rodzaju danych. A co zrobić, jeśli do porównania jest ich prawie 40 (czyli tyle, ile wynosi aktualnie liczba rachunków osobistych oferowanych przez polskie banki)?

Co prawda w naszym serwisie staramy się wykonywać całą tę pracę analityczną za Was i prezentować Wam tylko najlepsze oferty, ale jeśli ktoś zechce to zrobić samodzielnie, będzie miał twardy orzech do zgryzienia. A tak, zgodnie z naszymi przewidywaniami, do końca 2019 roku łączna liczba oferowanych rodzajów kont osobistych powinna spaść poniżej 25.

Z jednej strony będzie to pochodna kurczącej się liczby banków, a z drugiej efekt prowadzonej przez nie polityki „odchudzania”. Polega ona na tym, że zamiast kilku rodzajów rachunków oferowany jest tylko jeden, z ewentualną możliwością jego personalizacji (w ostatnim czasie na takie uproszczenie zdecydowały się m.in. Santander, Alior czy Getin).

Suma summarum – klienci bankowości powinni mieć coraz łatwiejszy wybór optymalnego dla siebie konta.

Prawdopodobieństwo scenariusza: 90%

Wyższe stopy procentowe na koniec 2019 roku

Żeby nie było, że piszemy wyłącznie o „pewniakach”, pora przyjrzeć się znacznie mniej prawdopodobnym wydarzeniom. Za takie na daną chwilę uznajemy podniesienie stóp procentowych w 2019 roku.

Na naszym bliźniaczym serwisie – Najlepszelokaty.pl – regularnie odnosimy się do tego tematu, komentując posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej oraz analizując wypowiedzi poszczególnych ekonomistów. Aktualnie według oczekiwań ekspertów najbardziej prawdopodobny scenariusz to podniesienie stóp procentowych dopiero w I kwartale 2020 roku.

Aby stało się to szybciej, w Polsce zapanować musiałaby bardzo wysoka inflacja (przynajmniej 3-4% wobec 1,1% w grudniu), a dynamika PKB jeszcze przyspieszyć (ponad i tak już rekordowy poziom). O tym, że na wzrosty stóp w 2019 roku za bardzo nie ma co liczyć, świadczy także zachowanie 12-miesięcznej stawki WIBOR, która już od dłuższego czasu „przyklejona” jest do tego samego poziomu (gdyby inwestorzy oczekiwali wzrostów, stawka powinna iść w górę). Wobec tych wszystkich danych przewidujemy, że główna stopa referencyjna NBP na koniec 2019 roku nadal wynosić będzie 1,50%.

Przy okazji wypada nam przyznać się do nietrafionej ubiegłorocznej prognozy, kiedy to z 75-proc. prawdopodobieństwem spodziewaliśmy się wzrostu stóp już w 2018 roku.

Prawdopodobieństwo scenariusza: 20%

W 2019 roku nie upadnie żaden bank komercyjny

A teraz temat, który jeszcze do niedawna stanowił nr 1 we wszystkich wiodących serwisach finansowych. Mowa oczywiście o„ aferze KNF” i wywołanych przez nią kłopotach Getin Banku i Idea Banku (dowiedz się więcej).

Zamieszanie wokół banków kontrolowanych przez Leszka Czarneckiego było tak duże, że w którymś momencie zaczęto obawiać się o stabilność finansową całego polskiego sektora bankowego. Spora część analityków ostrzegała, że jeśli Getin lub Idea Bank się „wysypie”, może pociągnąć za sobą także inne banki.

Na szczęście, kiedy emocje opadły, a zastąpiła je logika, okazało się, że ryzyko takiego scenariusza jest stosunkowo niewielkie. Aktualnie – na podstawie danych z rynku Catalyst - możemy wyliczyć, że ryzyko tegorocznych problemów z wypłacalnością Getin Banku wynosi ok. 15% (dla porównania w szczycie paniki w listopadzie zeszłego roku wycena obligacji banku implikowała ponad 30% ryzyko). Natomiast niebezpieczeństwo, że swoich obligacji nie zdoła wykupić Idea Bank (zapadają w 2020 roku), jest jeszcze niższe.

W 2019 roku oczekujemy więc, że żaden z działających na rynku banków komercyjnych nie będzie miał kłopotów z wypłacalnością.

Prawdopodobieństwo scenariusza: 85%

Coraz mniej „wykluczonych bankowo”

A teraz jeszcze jedna prognoza z gatunku tych wysoce prawdopodobnych – wzrost poziomu „ubankowienia” polskiego społeczeństwa.

Zapewnienie dostępu do bankowości internetowej oraz wyeliminowanie z obiegu pieniądza gotówkowego stanowią jedne ze strategicznych celów Unii Europejskiej oraz polskiego rządu. W ramach podejmowanych działań klientom oferuje się m.in. darmowe rachunki osobiste (dowiedz się więcej), a właścicielom biznesów niedrogie terminale płatnicze.

Efekt jest taki, że coraz więcej osób rzeczywiście porzuca tradycyjną skarpetę na rzecz nowocześniejszych rozwiązań. Wyraźnie widać to w dostępnych danych – w ciągu raptem 3 lat odsetek „wykluczonych bankowo” spadł o ponad 5 p.p., a liczba obsługiwanych rachunków osobistych wzrosła o prawie 3 mln.

Dziś – jak podaje NBP - prawie 90% dorosłych Polaków ma konto w banku, a najmocniej „ubankowienie” postępuje w grupie osób starszych oraz mieszkańców wsi. W tym zakresie wciąż jest jednak sporo do zrobienia – dla porównania, w takich krajach jak Dania, Szwecja czy Holandia niemal 100% populacji korzysta z usług banków.

Prognozujemy, że w 2019 roku liczba obsługiwanych kont osobistych przekroczy 32 mln, a stopień „ubankowienia” wzrośnie powyżej 90%.

Prawdopodobieństwo scenariusza: 99%

Banki zarobią najwięcej w historii….

Choć niektórym może się to nie podobać, to jednak bankowość od wielu lat (jeśli nie dekad – patrząc na kraje Zachodu) zaliczana jest do grona najbardziej dochodowych gałęzi gospodarki. Tylko w 2017 roku działające w naszym kraju banki zarobiły „na czysto” ponad 13,5 mld zł (i to mimo szeregu „kłód” rzucanych im pod nogi, jak ograniczenie maksymalnego poziomu pobieranych prowizji, obowiązywanie podatku „bankowego” czy utrzymywanie niskich stóp procentowych).

Wiele wskazuje też na to, że w 2019 roku zysk sektora okaże się jeszcze wyższy, zbliżając się do 15 mld zł. Byłby to tym samym wynik tylko niewiele niższy niż w rekordowych latach 2011-2014, kiedy to wspomniane przez chwilą negatywy jeszcze nie obowiązywały.

Przewidujemy, że w 2019 r. banki będą radziły sobie równie dobrze, co w ostatnich 2 latach, a nawet jeszcze lepiej. Wpłynie na to ogólnie dobra koniunktura w polskiej gospodarce (NBP przewiduje ponad 4% wzrost PKB) oraz dynamicznie rosnąca wartość aktywów w posiadaniu banków. Jeśli dotychczasowy trend się utrzyma, to już w ciągu najbliższych miesięcy ich suma przekroczy astronomiczne 2 bln zł.

Biorąc to pod uwagę, prognozujemy, że na koniec 2019 roku zysk osiągnięty przez polski sektor bankowy wyraźnie przekroczy 15 mld zł, a być może uda się mu poprawić historyczny rekord z 2014 roku (15,9 mld zł).

Prawdopodobieństwo scenariusza: 85%

….i najmocniej sypną groszem dla swoich klientów i inwestorów

Słysząc o wielomiliardowych zyskach banków, nie powinniśmy jednak być przesadnie zazdrośni. Dlaczego? Spora część tych pieniędzy przeznaczana jest bowiem na dywidendy dla osób posiadających akcje tych instytucji.

Co istotne – ich właścicielami, oprócz wielkich międzynarodowych grup finansowych czy funduszy inwestycyjnych, może zostać także statystyczny Kowalski (w tym tekście wyjaśniamy, jak zainwestować w bank). Do najbardziej hojnych w tej materii już od wielu lat zaliczane są Pekao oraz Bank Handlowy. Ten pierwszy dywidendę wypłaca regularnie od początku dekady, a według zapowiedzi zarządu ta za 2018 roku ma być rekordowa, w przeliczeniu na jedną akcję dając ponad 7,5% zysku.

Jeśli natomiast ktoś nie chce lub nie czuje się na siłach inwestować na giełdzie, może liczyć na inny rodzaj gratyfikacji. Mamy tu na myśli cykliczne akcje promocyjne organizowane przez banki. W sumie w 2018 roku na łamach naszego serwisu opisaliśmy blisko 300 tego typu ofert (sprawdź aktualną listę bankowych promocji). W przypadku tych najatrakcyjniejszych do zdobycia były nagrody o wartości kilkuset a nawet ponad tysiąca złotych.

W 2019 roku przewidujemy, że kwota dywidend wypłacanych przez banki będzie najwyższa w obecnej dekadzie. Jednocześnie spodziewamy się, że na polskim rynku regularnie będą pojawiały się oferty promocyjne z nagrodami w kwocie powyżej 300 zł.

Prawdopodobieństwo scenariusza: 90%

Podsumowanie – klienci będą mieli lepiej

Zdecydowana większość naszych prognoz na 2019 roku ma jeden wspólny mianownik – wzrost zadowolenia klienta. W końcu kto chciałby wertować dziesiątki różnego rodzaju ofert, kiedy dzięki stopniowej konsolidacji rynku i polityce „odchudzania” wszystko da się przedstawić w jednej prostej tabeli. Oczywiście tutaj zdajemy sobie sprawę, że konsolidacja tylko do pewnego stopnia jest zjawiskiem pożądanym. Kiedy bowiem rynek stanie się zbyt skoncentrowany (jak np. rynek paliw, gdzie zdecydowanie dominują państwowe Orlen i Lotos), zamiast zdrowej rywalizacji pojawi się ryzyko monopolizacji. Niemniej uważamy, że przy 15-20 bankach walczących o klientów jest ona zjawiskiem jak najbardziej pożądanym.

Tak samo sprawa ma się z postępującym ubankowieniem. Zdajemy sobie sprawę, że część konserwatywnych klientów nadal woli posługiwać się gotówką. Jednak kto choć raz zamiast niej użyje karty płatniczej, prawdopodobnie szybko przekona się, że w wielu sytuacjach jest ona znacznie wygodniejsza.

Osobną kwestię stanowią tu wymierne zyski finansowe, jakie może przynieść korzystanie z usług banków. Oprócz odsetek na kontach i lokatach nasz budżet zasilić mogą także bankowe dywidendy oraz premie, np. za założenie konkretnego konta lub wyrobienie karty kredytowej.

No i na koniec prognoza, którą pominęliśmy w tekście, ponieważ jej materializacja wydała nam się absolutnie pewna. A jest nią dynamiczny rozwój fintechów, czyli firm świadczących różnego rodzaju usługi dla branży finansowej. Wystarczy tylko spojrzeć na tę stronę, aby zobaczyć, że nasz kraj już teraz jest w tym zakresie potęgą i w zasadzie nic nie wskazuje na to, aby miało się to zmienić.

Podsumowując – spodziewamy się, że obecny rok w bankowości minie raczej spokojnie, klientów nie czekają żadne turbulencje, a rynek usług finansowych stanie się jeszcze efektywniejszy. Czy nasze prognozy okażą się trafne? Przekonamy się już za 12 miesięcy!

Z ostatniej chwili

Pominęliśmy coś ważnego? Napisz do nas!

Wiadomości

Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie z serwisu oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Więcej szczegółów w polityce prywatności.